ROZDZIAL XII

Hoolland POV:
Rano obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Od razu wiedziałam, że to tata. W końcu nie mógł dać mi choć odrobinę pospać. Lekarz był już wystarczająco stresujący, a co dopiero kiedy to tata mnie do niego wiózł. A zawsze tak było więc zdążyłam się do tego przyzwyczaić.
Wstałam z łóżka i udałam się do łazienki, aby się przebrać. Nie zajęło mi to dłużej niż 10 minut, bo i tak ubrania miałam już przygotowane. Uczesałam się w kucyk i wyszłam z pokoju kierując się do kuchni. Szybko zjadłam śniadanie i przygotowałam do wyjścia. Co dziwne tata mnie nie poganiał, a właściwie to on cały czas o coś stukał i się śpieszył. Wreszcie po chwili otworzył drzwi i zaprowadził mnie do samochodu.
Po pół godzinie byliśmy już na miejscu i wysiadalismy z auta kiedy to usłyszałam już znajomy głos.
- Gotowa na pierwszą dawkę? - poczułam dłoń lekarza na moim ramieniu.
- Oczywiście. - powiedziałam uśmiechnięta. Od kiedy Dylan się odezwał cały czas miałam dobry humor i udzielało się to kazdemu wokół mnie, nawet mojemu tacie.
Kiedy weszliśmy na oddział doktor wskazał nam pokój i tata mnie do niego wprowadził. Usiadłam na łóżku i czekałam na cokolwiek.
Nagle usłyszałam obijanie się laski o podłogę i było coraz głośniejsze, tak jakby ktoś niewidomy wszedł właśnie do pokoju.
- Dzień dobry. Może pomóc? - mój jakże opiekuńczy tatus zaoferował tej osobie pomoc.
- Dziękuje, ale sobie poradzę. - odpowiedziała dziewczyna melodyjnym głosem i usłyszałam jak siada na łóżku, które oddało charakterystyczny dźwięk. Ah te szpitalne łóżka.
- Dzień dobry, Holland. Jestem Ivy. Pozwól, że wezmę Cię do zabiegowego. - powiedziała starsza kobieta, która miała dosyć głośne trepy na nogach.
Wstałam i podałam jej swoją dłoń, usłyszałam jak tata wstaje i chce iść ze mną.
- Zostań, przecież dam sobie rade. - uprzedziłam go i wyszłam razem z pielęgniarką.
- Pewnie nie pierwszy raz jestescie w szpitalu. - pielęgniarka zaczęła.
- No tak, kilka razy już mnie próbowali naprawiać. - zażartowałam, a Ivy westchnęła.
- Tym razem się uda. - powiedziała pewna siebie i skręciłyśmy w prawo. - Proszę, usiądź tutaj. - kiedy usiadłam złapała moją lewą rękę i poklepała ją by pokazały się żyły. Za chwile potem przekręciła ją trochę i poklepała przy zgięciu. Westchnęła i złapała drugą rękę robiąc to samo. Zdecydowała się jednak na prawy nadgarstek i ten też oparła o blat szafki. Krzątała się jeszcze chwile i nałożyła mi opaskę ściskającą i odkaziła dłoń, gdyż poczułam nieprzyjemne wycieranie gazikiem. Już po chwilu poczułam wbijanie igły, a potem już sprawne jej wyjęcie i  zakręcenie wenflonu.
- Dziękuję bardzo. - powiedziała bandazując mi rękę. - Poczekaj tu chwile, dobrze?
Kiwnęłam głową i usłyszałam jak wychodzi z zabiegowego. Po chwili wróciła z kimś jeszcze kto złapał mnie za rękę.
- Do sali wrócisz ze mną. - to był doktor Kingston.
- Jaki wspaniały dzisiaj dzień, prawda? - w trakcie drogi postanowiłam, ze może jeszcze trochę go o coś wypytam.
- Jak każdy gdy jesteś moją pacjentką.- powiedział uroczo.
- A jakie ta pacjentka ma szanse by kiedys zobaczyć pana doktora na własne oczy? - zapytałam od razu nie wzlekając, zwłaszcza, że droga do sali nie była długa.
Doktor zatrzymał się na chwile.
- Holland, po pierwsze to musisz wierzyć w to, że uda mi się przywrócić Ci wzrok.  A po drugie to jak dla mnie masz 90% szans na odzyskanie wzroku.
Gdy to usłyszałam od razu bardziej się uśmiechnelam. A doktor ruszył dalej.
- I od dziś jesteśmy na Ty. Jestem Wren. - skreciliśmy w prawo i byliśmy już w sali. Odprowadził mnie to łózka i wygodnie się ułożyłam.
- Witaj, Victoria. Jak tam dzisiaj? - zwrocił się do mojej teraźniejszej współlokatorki.
- W porządku. Widzę zarysy. - pochwaliła się dziewczyna doktorowi.
- Cudownie! A teraz obie wybaczcie, czas wzywa. - powiedział to i wyszedł.
- Od kiedy tu przyjeżdzasz? - zapytałam z ciekawości.
- Od czterech miesięcy. - powiedziała, a ja nabrałam większych nadziei niż miałam dotychczas.
__________________
Dziś tylko tak krótko z okazji świąt. Jestem chora od tygodnia i nie mam siły na nic. Przepraszam i życzę WESOŁYCH ŚWIĄT I MOKREGO DYNGUSA! <3

2 komentarze:

  1. Już nie mogę się doczekać następnego! Krótko, ale świetnie!

    http://fanfiction-by-momo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurczę, kurczę, cieszę się bardzo, że jest szansa dla Holland na odzyskanie wzroku! A Dylan, kurde, powinien jej powiedzieć, że to on... O wiele gorzej będzie, jeśli sama zobaczy jego twarz. Bo jakie to może być uczucie, spojrzeć w oczy osobie, którą się kocha, a przez którą straciło się wzrok? Nawet sobie tego NIE WYOBRAŻAM. Co do Tyler'a, to mam nadzieję, że Dylan rzeczywiście pomoże mu udowodnić, że to nie on zabił swojego ojca. Ah i Crystal, pojawiła się w odpowiednim momencie, choć jestem szczerze zdziwiona, że tak od razu mu zaufała i poszła z nim do domu. Halo, przecież chłopak jest oskarżony!

    Cóż, czekam na kolejny! :D

    OdpowiedzUsuń